W wielu miastach Polski w ostatnich tygodniach obserwuje się rekordowe zainteresowanie kursami języków obcych — angielskiego, hiszpańskiego, niemieckiego oraz języków skandynawskich. Rejestracje online kończą się w ciągu kilku minut, a liczba osób oczekujących przekracza możliwości szkół językowych. Mieszkańcy skarżą się na systemy zapisów, które nie wytrzymują naporu oraz na brak informacji zwrotnej w przypadku wyczerpania miejsc.
Powody tej sytuacji są wielorakie:
- rosnąca presja rynku pracy, gdzie znajomość języka obcego zaczyna być wymogiem podstawowym, nie atutem;
- wzrost znaczenia certyfikatów językowych oraz egzaminów poziomujących;
- zmęczenie nauką zdalną — wiele osób woli zapis na kurs stacjonarny najbardziej dostępny;
- oferty intensywne lub specjalistyczne, prowadzone przez uznane instytucje, przyciągają większe grupy niż kiedykolwiek.
Sytuacja wymaga reakcji zarówno ze strony szkół językowych, jak i władz edukacyjnych. Proponuje się: usprawnienie systemów zapisów, wprowadzenie dodatkowych tur rejestracji, zwiększenie liczby grup czy zatrudnienie nowych lektorów. W dyskusji pojawia się też sugestia, by szkoły językowe i instytucje kultury oferowały więcej kursów online lub hybrydowych, co pozwoliłoby złagodzić fizyczne ograniczenia sal.
Dla wielu osób, które nie zdążyły się zapisać — kursy już teraz oznaczają długie listy oczekujących. W miastach wojewódzkich zauważono, że popularne miejsca znikają w ciągu kilkunastu minut od rozpoczęcia zapisów, a osoby zainteresowane często muszą sięgać po droższe prywatne oferty, jeśli chcą zacząć naukę bez opóźnień.